Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thoughts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thoughts. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2016

Never forget to be yourself

Hey you, 

Yes, you. Stop being unhappy with yourself. You are perfect. Stop wishing you looked like someone else or wishing people liked you as much as they like someone else.




Stop trying to get attention from those who hurt you. Stop hating your body, your face, your personality, your quirks. Love them. Without those things you wouldn`t be you. And why you would you want to be anyone else? 




Be confident with who you are. Smile. It`ll draw people in. If anyone hates on you because you are happy with yourself then stick your middle finger in the air and say screw it. 




My happiness will not depend on others anymore. I have got my plan. I`m happy becuase I love who I am. I love my flaws. I love my imperfections. They make me me. 




And "me" is pretty amazing.

xoxo
Alicja


SNAP/INSTA @aaliz3

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Pigułki na chamstwo

Teoretycznie nie powinnam pisać tutaj takich rzeczy, ale z drugiej strony kto mi zabroni...mój blog.
Dzisiejszy post został zdeterminowany przez otaczających mnie ludzi. Ten post będzie bardzo chaotyczny, mam sto myśli na sekundę.





Chodzi o to, że gdzie się nie znajdę to poznam wspaniałych ludzi, spędzę z nimi niesamowite chwilę a dwa tygodnie później? co? nic.
Właśnie w tym problem. Bez wyjaśnień ludzie zaczynają Cię olewać. Znaczyłaś coś dopóki byłaś czymś nowym. Twoje miejsce zastąpią inne " nowe " osoby, ale tylko pozornie bo na ich miejsce znajdzie się ktoś inny.
I uwaga, nie mam złamanego serca, nie jestem nieszczęśliwie zakochana. Jest mi po prostu bardzo źle w otoczeniu w którym żyje, cały czas się zawodzę, cały czas się rozczarowuje. Zapytasz czym. Otóż ludźmi. Światem w którym żyje.






Może mam pecha, może ze mną jest coś nie tak, a może po prostu nie przywykłam do chamstwa, do dwulicowości, obgadywania. 
Chciałabym to zmienić, ale nie umiem. Dlatego piszę ten post. Jeśli to czytasz to proszę, zastanów się nad sobą, czy to co mówisz nie rani innych, czy to co robisz nie sprawi przykrości drugiej osobie, bo to że dla siebie nic nie znaczycie nie znaczy, że ktoś może nie wziąć sobie do serca tego co właśnie zrobiłeś/robisz/zrobisz...






Co mam więcej powiedzieć, mam nadzieje, że po przeprowadzce poznam lepszych ludzi lub przestanę się przejmować.




Dzisiaj życzę Wam tylko jednego, bądźcie dobrymi osobami. Dążcie do marzeń. I jeśli masz zły humor wyżyj się na blogu, w komentarzu, idź na siłownię, ale nie wyżywaj się na osobach które Cię otaczają.




Jeśli jesteś chłopakiem nie bądź arogancki, bo może właśnie dziewczyna z którą piszesz/gadasz wcale na Ciebie nie leci i traktuje Cię luźno, jako kumpla. Nie musisz jej traktować przedmiotowo. Ona i tak ma już wystarczająco dużo kompleksów. 





Chyba wariuje, może przejmuje się tak wszystkim przed zbliżającą się maturą...
Sama już nie wiem. POWODZENIA wszystkim !!!!

PS dzisiaj dodaje trochę starych zdjęć

Całuje,
Alicja


INSTA/SNAP: @aaliz3

piątek, 8 stycznia 2016

Natręctwo facebooka

Pisałam już post o social mediach, między innymi o facebooku. Jestem hipokrytką krytykując te portale czy aplikacje ponieważ, sama codziennie z nich korzystam.


Aczkolwiek dzisiaj wydarzył się „cud” otóż z mojego pulpitu zniknęła aplikacja o nazwie „Messenger”. Możliwe, że moc nowego roku mnie oświeciła i właśnie dlatego ikonka ta zniknęła z mojego pulpitu.
Fakt faktem jest, że już kilka razy próbowałam ograniczyć moją facebookową manie tym właśnie sposobem, ale nie wyszło. Po paru godzinach, czasem po paru dniach, aplikacja była instalowana ponownie.





Dlaczego tym razem miało by być inaczej?


Przede mną matura. Muszę pomóc sama sobie, rozróżnić ważne od ważniejszego, a im mniej pokus tym lepiej dla mnie.
Nie chcę rezygnować z kontaktu ze światem, ale wejście w facebooka przez Safari jest mniej wygodne niż Messenger czy normalna aplikacja. W wyniku czego zaglądam tam rzadziej i korzystam krócej.









Wydaje mi się, że problemem samym w sobie są powiadomienia. Czy to istotne czy nie, zaglądam za każdym razem w telefon żeby zobaczyć kto akurat napisał kiedy mój ekran się zaświeci.


                          internetowe motyle w brzuchu



To dziecinne, ale największe spustoszenie w moim marnowaniu czasu na rzeczy nie istotne niosą chłopcy. Nie wiem jak Wy, ale często gdy chłopak mi się podoba mogę z nim „kilkać” do rana. Iść nieprzytomna do szkoły. „Klikać” z nim w szkole. Nie słuchać na lekcjach. Po czym po dwóch dniach okazuje się nie warty zachodu, ewentualnie on uznaje, że ja jestem nie warta jego kolejnych 5 minut lub możliwość najgorsza z najgorszych jest wtedy gdy dochodzi do spotkania, które okazuje się jedną wielką pomyłką. Nie od dziś wiadomo, że nie tylko zdjęcia dziewczyn na facebooku kłamią.

Mam nadzieje, że nie zeżrecie mnie żywcem za to co tu napisałam. I mimo, że jestem już ponoć dorosła, to dopiero wychodzę z wieku robienia sobie nadziei, po zobaczeniu pierwszego ładnego chłopaka w obrębie 3 km.


Podsumowując chciałabym Wam powiedzieć, tylko tyle, żebyście nie marnowali czasu na osoby nie warte Waszej uwagi. Zwłaszcza gdy ich nie znacie zbyt dobrze. Każdy z nas jest wyjątkowy. Ale nie każde wyjątkowe do siebie pasuje. Nie starajcie się zmieniać specjalnie dla kogoś. Bądźcie sobą. Wiem, że odrzucenie sprawia ból, ale lepiej być sobą ze złamanym sercem, niż zapomnieć kim się jest, oszukiwać samego siebie, a później i tak w rezultacie zostać samemu. Tylko wtedy już nie zostajecie sami z sobą, bo Was już wtedy nie ma.





                                             pora się wytłumaczyć 


Miałam napisać o social mediach. I o marnowaniu czasu, a wyszedł mi wątek o miłości. Zabawne. Dla sprostowania wszelkich podejrzeń. Miałam chłopaka dawno temu w gimnazjum. Nie mam złamanego serca. I w chwili obecnej żadnym dżentelmenem nie jestem zainteresowana. Może kiedyś jakiś się znajdzie.

szybkie rady


A co do marnowania czasu to:
Grunt to mieć świadomość ile czasu przeznaczamy na jakie czynności, lenistwo staje się problemem w nadmiarze. Jak John Lennon powiedział „jeśli marnowanie czasu sprawia Ci przyjemność, to nie jest to czas zmarnowany”, ale jak powiedziała moja mama „życie to nie tylko przyjemności”, więc każdy z nas musi znaleźć złoty środek na samego siebie.


Mi pomaga usunięcie aplikacji i wyłączanie powiadomień, a Wam?

Całuje gorąco,
Alicja

czwartek, 10 grudnia 2015

Sektor 71



To zabawne.
Wszyscy chodziliśmy do jednego gimnazjum. Wszyscy mamy siebie w znajomych na fejsie. Obserwujemy się na instagramie, lajkujemy wzajemnie zdjęcia i komentujemy słodkimi serduszkami czy tekstami typu "piękna", "najlepsza".

Eh jakże jestem beznadziejna. 
Wiemy o sobie dużo, za dużo a tak na prawdę nic. Chyba tylko tyle, że słaba głowa to nie tylko doktryna kobiet, że mocniejsze używki to już powszechność wśród ludzi w naszym wieku. 
Wiem, gdzie byli na ostatnim melanżu i czyje niedługo będą urodziny. Wszystko za sprawką snapa który mówi mi co robili w szkole, że dostali 4 ze sprawdzianu z matmy i czy akurat jedli kebaba czy obiad w domu.

Najśmieszniejsze jest to, że wsiadamy do jednego autobusu. Kiedyś razem tańczyliśmy na głupich szkolnych dyskotekach a teraz nie mówimy sobie nawet zwykłego, pospolitego "cześć", bo teoretycznie już się nie znamy. Po prostu wiemy kto jest kim, z kim jest i co je. Niejednokrotnie siedzieliśmy naprzeciwko siebie ( na tak zwanej "czwórce", chyba wszystkie autobusy w pl wyglądają mniej więcej tak samo ) lub obok siebie. Nie odzywając się ani jednym słowem. Jeździmy tak już dwa lata, praktycznie każdego dnia, od poniedziałku do piątku, każde z nas patrzy w inną stronę, w szybę, przed siebie, gapiąc się w ekran telefonu z słuchawkami na uszach. Jedyną zaletą tego zjawiska jest chyba to, że gdy zapomnę swoich, zawsze i tak słyszę jakiś dubstep czy rap.
Nie ma jak nawiązać kontaktu, zagadać czy uśmiechnąć się bo w tych komicznych pojazdach wypełnionych tłumem ludzi panuje grobowa cisza, od czasu do czasu słychać prace silnika, który walczy aby dowieźć nas do celu. Czasami słychać wypowiadany elektronicznie komunikat " następny przystanek ... " choć nie zawsze zwracamy na to uwagę, bo wszyscy mają te cholerne kable wpięte do uszu i słuchają niby muzyki co niby ich wyraża, niby uspokaja, niby odcina od rzeczywistości, niby pozwala się zrelaksować, niby...
Jestem właściwie hipokrytką. 
Siedzę właśnie w jednym z tych nikczemnych autobusów. Mam słuchawki w uszach. 
" będę walczył, będę kochał, będę się o Ciebie bił "
Piszę do Was. Jest 7:33. Wrocław. Zaczyna robić się jasno. Ja siedzę i słucham muzyki i nie zagadam do moich starych znajomych bo nie wiem co pomyślą, jak zareagują, czy są warci mojego czasu, czy będę miała o czym z nimi rozmawiać. 
Pora przyznać się przed samym sobą, jestem taka jak wy. 

Ale wiecie co? Koniec tej gadaniny.
Pora zrobić snapa. 
Do zobaczenia w internecie.
Bo przecież nie w realu.
To nie modne.

INSTA/SNAP: @aaliz3

Alicja

niedziela, 9 sierpnia 2015

Jestem w Szkocji to opowiem o języku


***

Jestem w Szkocji od ponad miesiąca, więc ciężko byłoby mi opowiedzieć o każdym dniu z kolei. Postaram się w prosty sposób przedstawić główne aspekty życia tutaj oraz to czego spodziewać się wyjeżdżając.
Otóż pierwszą rzeczą na którą człowiek zwraca uwagę jest język.
Książkowy język angielski nie ma nic wspólnego z tym jak mówi się w tym rejonie.
Słowa brzmią inaczej, większość osób nie wymawia końcówek wyrazów oraz znaczenie co poniektórych słów jest zupełnie inne. Porównać można tą sytuacje do niezrozumienia co poniektórych słów w rozmowie ze Ślązakiem bądź Kaszubem ( osobiście nie rozumiem ani jednego słowa z języka kaszubskiego ). Można natomiast zobaczyć zależność polegającą na tym, że im człowiek bardziej wykształcony tym łatwiej go zrozumieć. Wynika to z tego, że ludzie tacy mówią w większym stopniu poprawną angielszczyzną. Osoby kończące edukacje oraz rozpoczynające prace w wieku szesnastu lat mówią w sposób niedbały oraz posługują się slangiem. O dziwo osób takich jest tutaj bardzo wiele, dobra komunikatywność to podstawa, pora zapomnieć o czasach ( po pewnym czasie same wejdą nam w krew ) i skupić się podczas rozmowy aby osłuchać się z wymową i akcentem. Najlepszym sposobem na to jest rzucenie słuchawek od naszego cool iPoda w kąt i wsłuchiwanie się w rozmowy innych ludzi, na ulicy, w autobusie czy w pracy. Każdy mówi inaczej, ludzie pochodzą z różnych części Wielkiej Brytanii czy świata. Na co dzień możesz usłyszeć wiele odmian języka angielskiego bądź innych języków takich jak niemiecki, francuski czy włoski. Najgorszą zgrozą jest 5 mln polaków na wyspach Brytyjskich, zapomnij o języku polskim bynajmniej na czas pobytu tutaj. Jeżeli wyjeżdżasz na stałe bądź planujesz dłuższy pobyt, a Twój język nie jest perfekcyjny, staraj się na każdy możliwy sposób go " trenować " np oglądaj filmy w wersji oryginalnej z napisami angielskim.

Alicja

niedziela, 2 sierpnia 2015

Inny świat, inni ludzie, inne wrażenia





W dniu wylotu wstałam o czwartej rano, jak już wcześniej wspominałam. Na lotnisko odwiózł mnie tato, przed odprawą poszłam zważyć bagaż podręczny, który maksymalnie może ważyć 10 kg. Jak poźniej okazało się, nikt nigdzie go nie waży. Inaczej sprawa wygląda w przypadku zwykłego bagażu. Ja jednak wyjęłam rzeczy i oddałam w ręce taty, które według mnie były zbyt ciężkie. W efekcie z bagażu 14,5 kg wzięłam prawie o 5kg mniej.

Nie denerwowałam się dopóki nie przeszłam przez bramki i nie zostałam całkowicie sama. Tak na prawdę procedura na lotnisku, zwłaszcza w Polsce nie polega na niczym skomplikowanym. Zwłaszcza jeżeli lecimy w granicach Uni Europejskiej, ale jednak sam fakt, że jest się zdamy tylko i wyłącznie na siebie jest w pewien sposób stresujący. 

Kiedy przeszłam przez cały proces odprawy, zasiadłam wygodnie w fotelu samolotu i rozkoszowałam się chwilą, pięknymi widokami oraz sympatycznym towarzystwem Szkota siedzącego tóż koło mnie.
Lot trwał około dwóch godzin, wydaje się, że to niewiele, ale wystarczająco aby wyżej wspomniany Szkot podzielił się swoją wizytówką i na wyjściu z lotniska w Glasgow wyznał, że ma żonę...

Z lotniska odebrał mnie wujek, ruszyliśmy trzy pasmową, nie dziurawą, gładką autostradą w kierunku stolicy. 
I w taki o to sposób rozpoczęłam moją prawdziwą szkocką przygodę!


Alicja




niedziela, 26 lipca 2015

Nowy początek teorii



Tutaj w miejscu " x " zaczyna się nowy początek, wszystkiego. Zaczełam w końcu pisać swojego pierwszego bloga, mam nadzieję, że wyjdzie coś z tego na poważnie. Zawsze chciałam pisać dla większego grona odbiorców. Niedługo wybieram się w swoją pierwszą dłuższą podróż. Za cel obrałam Wielką Brytanie, a dokładnie stolicę Szkocji.


Tego posta napisałam w czerwcu kiedy pakowałam swoje rzeczy do walizki i byłam cała rozentuzjazmowana faktem, że wyjeżdżam z Polski na całe dwa miesiące. W dniu zakończenia roku szkolnego czyli 26 czerwca, o godzinie czwartej rano, wstałam i dopinałam do końca walizkę aby wylecieć do Glasgow. Jak zapewne każdy z Was zdążył zauważyć, post jest z czerwca a mamy prawie sierpień. Otóż zaczęłam powątpiewać czy jest sens pisania bloga przez moją osobę i czy w ogóle kogoś zainteresuje jego treść, powiem szczerze, poddałam się zanim zaczęłam, totalny absurd i nonsens. Dlatego też pierwszego posta nie udostępniłam a kolejnych nie napisałam. A jednak...osobą która zmotywowała mnie, był mój wujek. Dość dziwne bo nigdy nie mieliśmy dobrego kontaktu a on wykazał największe wsparcie i zrozumienie w tej kwestii. Dziękuje mu za to serdecznie i mam nadzieje, że kiedyś to przeczyta. Zatem o to ja, mój blog i przemyślenia. 

Alicja